niedziela, 30 sierpnia 2015

1 rozdział.Octachel " Zwykły, a może niezwykły dzień?"

I oto jest, pierwszy rozdział. Mam nadzieje, że się wam spodoba. :)
Było zwykłe lipcowe popołudnie. Rachel najzwyczajniej w świecie spacerowała wzdłuż brzegu wsłuchując się w spokojny szum rzeki. Wszystko byłoby jak zawsze gdyby nie fakt, że znajdowała się kilkadziesiąt mil od domu. I oprócz tego, że właśnie przechadzała się po Rzymskim obozie. Tutaj od jej domu różniło się prawie wszystko. Rozmieszczenie i typ budowli. Zabudowania. Jednym słowem architektura rzymska była prawie że przeciwieństwem greckiej. Jedyne co pozostawało nie zmienne to lokatorzy. Co chwilę mijała choć kilku chłopców czy dziewcząt którzy spoglądali na nią spod łba jakby była co najmniej kosmitką. Większość była miła. Mogli być w podobnym wieku jak ona sama. Nie licząc kilku rodzin z małymi dziećmi zamieszkujących pobliskie domki. Z rozmyślań wyrwał ją głos Reyny, która właśnie objaśniała jej cały rozkład obozu. Pokazała jej już w sumie wszystko. Teraz tłumaczyła zasady.
- Właściwie to jest tylko jedno główne, bardzo ważne prawo. Nie wolno wychodzić z domku po ogłoszeniu ciszy nocnej. Pod żadnym pozorem. Resztę wyjaśnią ci inni. Kolacja jest za chwilę więc-.. – w tym momencie przerwała zauważywszy chłopaka nadchodzącego z naprzeciwka. Był inny to było widać od razu. Wszyscy uśmiechnięci rzymianie umykali mu z drogi tracąc uśmiech. Szedł z rękami wsuniętymi w kieszenie i ze spuszczoną głową. Wyglądał jakby szedł na skazanie. Rachel dopiero po chwili widziała go wyraźniej. Był wysokim, chudym blondynem z wielkim grymasem, a może smutkiem aż jarzącym od jego twarzy. Przypomniała sobie co mówili o nim pozostali. Że jest inny, dziwny a nawet nieprzewidywalny. Żeby na niego uważała. Pretorka jej powiedziała, że po wojnie się zmienił jeszcze bardziej. Że stał się jeszcze bardziej tajemniczy. Podobno nie wychodził z domu, nie jadł z innymi. O czym mogły idealnie świadczyć jego lekko zapadnięte policzki czy przygaszony wzrok. Miał cienie pod oczami. Może od nieprzespanych nocy ? Albo od płaczu. A jego oczy.. o bogowie jego oczy. Były błękitno niebieskie co idealnie pasowało do jego jasnych, potarganych włosów. Spojrzał na Reyne a ta nerwowo się wyprostowała i napięła mięsnie jak drapieżnik gotowy do skoku. Jego oczy były przepełnione nienawiścią i żądzą mordu. Nie zareagował patrząc na zaciśnięte z nienawiści usta pretorki. Spokojnie przeniósł wzrok na Rachel a ona dostrzegła w jego oczach strach i niepewność a może i nawet rozpacz jak u osaczonego zwierzęcia ? Po chwili na miejsce tych uczuć znów wrócił gniew. Spojrzał do tyłu na pozostałych rzymian przypatrujących się temu wydarzeniu. Nikt nie dostrzegł u niego tego załamania, tej rozpaczliwej potrzeby ratunku. Czy oni są ślepi ? Nie widzą jego cierpienia ? Uwolniła się od jego wzroku i spojrzała na jego ubranie. Stara, przetarta, fioletowa bluzka z zamazanym napisem i wypłowiałe dżinsy. U pasa zwisał mu sztylet z cesarskiego złota i … pluszowy miś. Rachel stłumiła śmiech. Po chwili gdy uświadomiła sobie do końca kim on jest nabrała powagi. To on. To Octavian. Ten o którym jej mówili. Ten od którego miała trzymać się z daleka, którego miała unikać. A teraz przed nim stała. I patrzyła w te hipnotyzujące, błękitne oczy. Otrząsła się gdy Reyna wymieniła z nim kilka słów po łacinie. Gdy przemawiała było słychać w jej głosie odrazę i złość. Zaś on przemawiał głosem przepełnionym zwątpieniem i brakiem chęci do życia. Mówił tak, jakby recytował jakąś ewidentnie nudną formułkę.  Pretorka ruszyła do przodu a chłopak poszedł w przeciwnym kierunku wymijając Rachel. Stała chwile nie ruchomo po czym poszła w ślady Reyny. Odwróciła się i spojrzała do tyłu na blondyna. Mógł mieć może z osiemnaście lat.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Siedziała na łóżku i myślała o tym czego się dowiedziała a raczej tego co zrozumiała. Z rozmowy Reyna i Octaviana wywnioskowała, że rozmawiali o niej. O tym, że jest nowa, jest śmiertelniczką i co najgorsze greczynką. Obozy już się pogodziły i nawet wysyłają od czasu do czasu herosów „na wymianę” żeby zobaczyli jak funkcjonuje drugi obóz. Choć niektórzy dalej uważają, że to zwiadowcy, donoszący o różnych sprawach. Ale tak nie było. Większość półbogów żyła w zgodzie ale zawsze trafiła się grupka nieufnych. Czuła od czasu do czasu ta napiętą atmosferę między innymi a nią. Leżała na łóżku i patrzyła w sufit. Głowę położyła na skrzyżowanych rękach. Cała jej torba była pod łóżkiem, nawet nie tknięta. Nie miała siły się rozpakować. Spojrzała na zegarek. Była już prawie druga nad ranem. A ona nie mogła spać. Wstała i po cichu wymknęła się oknem. „ Zasada numer jeden złamana. Można wykreślić” – pomyślała. Wiedziała, że rzymianie bardzo surowo strzegą zasad więc wątpiła, a nawet była pewna, że nikogo nie spotka w nocy. Bogowie, nawet nie wiedziała jak się myli. Skierowała się w stronę plaży nad rzeką co chwilę nerwowo szukając jakiś postaci dookoła. Nikogo nie było. Chciała pobyć sama, pomyśleć. Podeszła i oparła się plecami o najbliższe drzewo. Usiadła kładąc głowę na podkurczone kolana. Siedziała tak z dobre parę minut.
- Wiesz, że to jest zakaz numer jeden? Wychodzenie nocą? – jakieś trzy metry nad sobą usłyszała zimny głos. Jej krzyk obudziłby zapewne cały obóz, ale zdążyła zakryć usta ręką.

7 komentarzy:

  1. Awwwww :* Dawaj szybko następny rozdział (co z tego, że już go czytałam xD) o i chyba nie pisze się "jak u osaczonego zwierzęta" tylko jak u osaczonego zwierzęcia, ale to tylko taki mało znaczący szczegół :-D

    OdpowiedzUsuń
  2. Awwwww :* Dawaj szybko następny rozdział (co z tego, że już go czytałam xD) o i chyba nie pisze się "jak u osaczonego zwierzęta" tylko jak u osaczonego zwierzęcia, ale to tylko taki mało znaczący szczegół :-D

    OdpowiedzUsuń
  3. Rozdział świetny.
    Moją opinie już znasz.
    Czekam na więcej choć to już czytałam.
    Ja chcę więcej Octaviana ♡♥♡♥

    OdpowiedzUsuń
  4. Super Posejdoniątko! Czekam na więcej i życzę weny ~ Ateniątko

    OdpowiedzUsuń
  5. Super Posejdoniątko! Czekam na więcej i życzę weny ~ Ateniątko

    OdpowiedzUsuń